en / pl
ebook (fragment)

Trip

Czasami po prostu jesteś w drodze. I nie mówię tu wcale o metaforycznym przesłaniu drogi jako życia czy czegokolwiek innego. Czasami wypijasz po prostu trzeci kubek kawy w jednej zasiedziałej godzinie.

Rozdział pierwszy
Katka siedziała na murku. Nie miała pojęcia, gdzie jest; wiedziała tylko, że jest na jednej z londyńskich obwodnic. Jej myśli wtapiały się teraz gdzieś w horyzont, rozwarstwiały się w szumie. Miała na sobie duże brązowe okulary przeciwsłoneczne, które współgrały z rozwartymi, bordowymi ustami. Oblizywała je, przygryzając dolną wargę, jakby nie była jej – tak mocno i z taką zaciętością, że można było odnieść wrażenie, że chce wyrządzić komuś krzywdę lub zagryźć się na śmierć. Jej nogi bezwładnie zwisały z murka, ramiona wydawały się być jeszcze bardziej wątłe niż zazwyczaj, choć mówiła sobie od dobrych pięciu lat, że nada im jakiegoś kształtu, by – jak twierdziła jej mama –

more


„mogła się śmiało wypinać”. Obiecywała sobie, że kiedyś jej wątłość będzie przeszłością, ale jeszcze nie dziś. Miała plamy z kawy na prawie-modnej bluzce, którą dostała od kogoś jako owoc zeszłorocznych przecen. Ślady kawy w coraz to marniejszych myślach pozwalały jej na zadawanie sobie pytań w stylu „Jak długo samemu do siebie jeszcze można? Czy można być jedynym rozmówcą?”. Uśmiechała się, wyraźnie gardząc własnymi myślami, a w kąciku nabrzmiałych ust panoszyła się duma, która jeszcze nie pozwalała jej gardzić sobą samą.
„Jeżeli teraz wrócę do Londynu i znów mi się nie uda, zacznę ubolewać nad każdym pyłem kurzu w powietrzu. Zniknę w powietrznym pokoju ponad sobą samą. Czy ideał siebie samej nie jest najbardziej przerażający – to, kim chcę się stać…” Tłumaczyła siebie na angielski. Szum jej myśli zabrzmiał głośniej, niż chciała. Na chwilę straciła kontakt ze sobą. Kawałki betonowego pobocza wrzasnęły i potoczyły się kilka metrów dalej. Dwie cząstki zderzyły się ze sobą, nierównomiernie spajając się w nieznany kształt. Nadjechał samochód, czarny mężczyzna krzyczał jakieś słowa do dziewczyny, w radiu leciało Little Trouble Girl Sonic Youth. Zwolnił, otworzył drzwi. Wybuchło ze zdwojoną siłą rozbicie ich atomu. Katka obserwowała, jak jedna z jego cząsteczek podnosi się z ziemi, samochód odjechał. „What thaaa fuck? Co on do niej powiedział? Dlaczego musiałam to widzieć?”. Dziewczyna była wysoka, jej długie jasne włosy były zupełnie poszarpane, jeansy wytarte. Miała na sobie japonki, jedna z nich leżała teraz niedaleko Katki. Dziewczyna próbowała zachowywać się jak po udanej scenie kaskaderskiej, ukrywając płacz. Katka bezczelnie się na nią gapiła. Dziewczyna była zawstydzona zachwianą równowagą swojego ciała. Wyciągnęła papierosy z torebki. Jej rozdrażnienie, zdenerwowanie i chęć ukrycia ich szukały zapalniczki. Z torby wypadały atrybuty kobiecości. Wsunęła kilka pasków na stopę i podniosła wzrok przed pochyleniem się po gadżety swojej płci: truskawkową szminkę, tampony z plastikowymi aplikatorami i buteleczkę perfum. Zauważyła Katkę, która wciąż siedziała na murku i wpatrywała się w nią.
– Masz zapalniczkę? – krzyknęła.

Katka nie odpowiedziała, dziewczyna zapytała jeszcze głośniej, tak że usłyszała echo swojego głosu.
Katka lekko się przesunęła, popatrzyła jej w oczy i kiwnęła głową. Dziewczyna podeszła do niej głupim krokiem, z palcami trzy centymetry przed japonkami.
– Mogę pożyczyć?
Katka spojrzała w jej kierunku i szepnęła: „Ideał siebie samej”.
Dziewczyna popatrzyła na nią, jakby miała powiedzieć: „Co ty, kurwa, mówisz?”, ale o dziwo nie odezwała się. Obserwowała rękę Katki. Ta wyciągnęła zapalniczkę z lewej tylnej kieszeni, ale nie podała jej. Zirytowana, zaproponowała wymianę – warunkiem były dwa papierosy, jednak nie było to krępujące.
Nie patrzyły na siebie, wykonywały podobne ruchy: zaciąganie – wypuszczanie, wdychanie – wydychanie.
– Wszystko w porządku? – zapytała obojętnie Katka.
– Tak, wszystko jest w porządku – blondyna odpowiedziała pewnym głosem. Odwróciła się, chcąc wrócić po zawartość swojej torebki.
– Jedziesz do miasta? – usłyszała.
– Na to wygląda – powiedziała, unosząc dłonie do góry. Zatoczyła nimi koło, wskazując na miejsce, w jakim się znalazła, i wyciągnęła rękę – Pam.
– Katka.

Ta strona używa plików cookies celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies, zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej.